wtorek, 29 stycznia 2013

Modlitwa o Koreę Północną

Korea Północna zajmuje czołowe miejsce w  indeksie prześladowań Open Doors. W kraju rządzonym przez reżim dynastii Kimów, owładniętym przez komunizm i ateizm, chrześcijanie są zsyłani do obozów pracy i zabijani. Społeczeństwo samej Korei też nie ma się najlepiej żyjąc w okropnej biedzie i strachu przed donosicielstwem.
Jeżeli chcecie wiedzieć więcej, zapraszam do przeczytania rozleglejszych informacji ze strony Open Doors, które znajdziecie -> TU  Poza tym, chciałam was zachęcić do dołączenia się do miesiąca modlitwy o Koreę Północną, który trwa  14 stycznia do 13 lutego 2013 r. Co prawda jesteśmy już w połowie, ale lepiej późno niż wcale:) Tutaj jest link do grupy na facebooku, gdzie codziennie Andrzej Olszewski umieszcza prośby modlitewne dotyczące Korei Płn, a także wiele ciekawych reportaży i filmów. Ten kraj i ludzie potrzebują naszej modlitwy, nie bądźmy obojętni.

I dzisiejsza prośba modlitewna również zamieszczona w poście przez Andrzeja Olszewskiego:
Dzień 16
29 stycznia wtorek  
O bezpieczne miejsca schronienia w Chinach
Wielu Koreańczyków ucieka z Korei Północnej do Chin a z stamtąd do Korei Południowej. To jest bardzo niebezpieczna wędrówka. Po stronie chińskiej, często kobiety trafiają do domów publicznych albo stają się niewolnicami w gospodarstwach chińskich. W najgorszym wypadku są łapani i odsyłani do Korei, gdzie czeka na nich koncentracyjny obóz pracy lub śmierć. Chrześcijanie z Chin organizują dla nich domy schronienia. Tutaj wraz z pomocą humanitarną uciekinierzy dowiadują się o drodze Zbawienia i poznają osobiście Pana Jezusa Chrystusa. Dlatego dzisiaj módlmy się o rozwój i bezpieczeństwo chińskich domów schronienia.
„Możesz ufać, bo jeszcze jest nadzieja; pewny ochrony położysz się bezpiecznie.” Hioba 11:18

piątek, 18 stycznia 2013

"Po drugiej stronie ulicy lub dookoła świata"


Dziś rozpoczęła się u nas Konferencja Misyjna. Zjechało się wielu gości z różnych stron świata, min. Serbii, Czech, Litwy i Polski! (Odwiedzają nas Domi i Robert:)), mogłam też zobaczyć kilku byłych studentów, którzy z tej okazji przyjechali w odwiedziny. Jak sama nazwa wskazuje, tematem konferencji jest służba misyjna, a w tym roku szczególne zainteresowanie skupia się na małżeństwie misjonarzy, którzy budują kościół tu na Węgrzech, a także 2 misjonarzach afrykańskich (Artur Murungi i Dawid Baguma!) i ich służbie w Word of Life w Ugandzie. Stąd też nazwa przewodnia: "Po drugiej stronie ulicy lub dookoła świata". Będziemy rozmawiać o służbie jaką prowadzą i potrzebach z jakimi się zmagają. Chcemy wesprzeć ich modlitewnie i finansowo. Poza tym, konferencja jest pewnym rodzajem wyzwaniem dla każdego z nas, zastanowieniem się nad własną służbą Bogu i motywacją do wyruszenia na pole misyjne. Z tej okazji przyjechał mówca za Stanów, Dr. Wendell Calder, który będzie również naszym nauczycielem Ewangelii Jana w przyszłym tygodniu. 
 Na dzisiejszym spotkaniu Dr Calder podzielił się z nami 4 cechami jakie powinien mieć dobry misjonarz. Trzeba tu podkreślić, że tak naprawdę każdy chrześcijanin powinien być misjonarzem tam, gdzie się znajduje. Jednym z profesjonalnych dobrych misjonarzy jest Barnaba z Dziejów Apostolskich:

"Tymczasem ci, którzy zostali rozproszeni na skutek prześladowania, jakie wybuchło z powodu Szczepana, dotarli aż do Fenicji, na Cypr i do Antiochii, nikomu nie głosząc słowa, tylko samym Żydom. Niektórzy zaś z nich byli Cypryjczykami i Cyrenejczykami; ci, gdy przyszli do Antiochii, zwracali się również do Greków, głosząc dobrą nowinę o Panu Jezusie. I ręka Pańska była z nimi, wielka też była liczba tych, którzy uwierzyli i nawrócili się do Pana. Wieść o nich dotarła także do uszu zboru w Jerozolimie; wysłali więc do Antiochii Barnabę, który, gdy tam przybył i ujrzał łaskę Bożą, uradował się i zachęcał wszystkich, aby całym sercem trwali przy Panu. Był to bowiem mąż dobry i pełen Ducha Świętego i wiary. Sporo też ludzi zostało pozyskanych dla Pana. Potem poszedł do Tarsu, aby odszukać Saula, a gdy go znalazł, przyprowadził go do Antiochii. I tak się ich sprawy ułożyły, że przez cały rok przebywali razem w zborze i nauczali wielu ludzi; w Antiochii też nazwano po raz pierwszy uczniów chrześcijanami. W owym to czasie przyszli do Antiochii prorocy z Jerozolimy. I powstał jeden z nich, imieniem Agabus, i przepowiedział, natchniony przez Ducha, że nastanie głód wielki na całym świecie; nastał on też za Klaudiusza. Wówczas uczniowie postanowili posłać, każdy według możliwości, doraźną pomoc braciom, którzy mieszkali w Judei; co też uczynili, przesławszy ją starszym przez Barnabę i Saula."  
 - Dzieje Apostolskie 11:19-30

Jakie 4 rzeczy sprawiły że był on dobrym misjonarzem? Jakie 4 rzeczy my powinny być także częścią naszego życia?
Barnaba był dobrym mężem, pełnym Ducha Świętego i wiary...
1. Z powodu tego, co widział.
- "ujrzał łaskę Bożą", widział życia, które zmieniały się za sprawą mocy Chrystusa. Zwykle dostrzegamy to czego szukamy, wiele z nas niestety doszukuje się krytyki w każdym człowieku, czy wydarzeniu. Nie mamy patrzeć na to jakimi ludzie byli, są , ale jakimi mogą stać się z łaski Bożej.
2. Z powodu tego, co odczuwał.
Barnaba "uradował się" - Co sprawia mi radość? Barnaba radował się z powodu tego jak Bóg działał w życiu innych i ich służbie. Nie myślał tylko o sobie, bo tu chodziło o Boga i Jego dzieło!
3. Z powodu tego, co powiedział.
"zachęcał wszystkich, aby całym sercem trwali przy Panu"
4. Z tego powodu, co pokazał.
Nie tylko odwiedził zbór w Antiochi ale pozostał tam przez cały rok usługując mu z Saulem Słowem Bożym. 
Dlaczego Morze Martwe jest martwe? Bo ma więcej dopływów rzecznych niż odpływów. My też często siedzimy w kościele, na konferencjach, grupach domowych i napełniamy się Słowem ale potem wszystko zostaje w nas i nic nie dajemy innym, pozostajemy martwi bez "odpływów". Naszym obowiązkiem jako kościół jest nauczanie i ewangelizacja.

Osobiście, Barnaba jest jedną z moich ulubionych postaci z Biblii, mimo, że nie jest o nim zbyt wiele powiedziane. Lubię go nazywać człowiekiem "drugiej szansy" - po tym jak najpierw zajął się Saulem, a następnie nie odrzucił Marka. Poza tym, jak widzimy był też świetnym misjonarzem i kaznodzieją. 
Mam nadzieje, że jego życie może być zachętą również dla was, aby iść w jego ślady.

A dla osób, które chciałyby śledzić konferencję na żywo, zapraszam do oglądania -> transmisji online.* Przed nami jeszcze 4 spotkania:

Sobota - 9:15; 19:00
Niedziela - 10:00; 16:00


*Niestety wszystko odbywa się w języku angielskim lub węgierskim. 

A na koniec specjalne pozdrowienia dla mojego wiernego komentatora DŻ, która mobilizuje mnie do produkowania się tu na blogu. Dzięki :)

środa, 9 stycznia 2013

"Spadające Talerze"

Czasami człowiek ma takie chwile, że siedzi i zastanawia się jak może być przydatny dla Boga. I wtedy przypomina sobie, że zawsze jest coś do zrobienia, tylko trzeba wykazać się pomysłowością i determinacją. Ostatnio, w trakcie jednego z takich momentów przypomniałam sobie, że nie na darmo znam język angielski, czemu więc nie kontynuować i  wziąść się za tłumaczenie jakiś wartościowych materiałów. Zachęcam też każdego z was, kto ma takie możliwości aby nie marnował ich i sam wziął się do roboty :)
Pierwszym z moich projektów  jest stworzenie napisów do jednego z filmików, który mnie zachwycił swoim przekazem Ewangelii. Szkoda mi było, że jest dostępny tylko po angielsku, więc skontaktowałam się z twórcami i do rosnącej liczby tłumaczeń w postaci napisów dołączył także język Polski :) A wkrótce z pomocą innych studentów Czeski, Słowacki i Serbski.

Tak więc polecam serdecznie filmik ewangelizacyjny pt. " Spadające talerze", który znajduje się na Youtube, dostępne są od dzisiaj do niego napisy Polskie! Zachęcam do wysłania go waszym znajomym!

 


* Film został stworzony przez organizację "Campus Crusade for Christ" - jeśli chcecie znać więcej informacji zajrzyjcie tutaj: http://www.fallingplates.com/
 

piątek, 4 stycznia 2013

Święta, święta i już po świętach

Zapewnie zauważyliście, że przez ostatni miesiąc tu na blogu wiało całkowitą pustką. To nie z braku pomysłów, czy tematów ale z powodu przerwy świątecznej, która u mnie często oznacza odcinanie się od wszelkiej aktywności internetowej. Tak, czas najwyższy się przyznać T_T. Jako, że dziś wróciliśmy całą naszą polską paczką na Węgry od razu przypomniałam sobie o tym, by coś już naskrobać, a właściwe wstukać w klawiaturę.

Jako studenci międzynarodowej szkoły Biblijnej mieliśmy cały grudzień wolnego, żeby każdy z nas, nie ważne czy z Czech, czy z Kanady albo Brazylii był w stanie dotrzeć do domu i nacieszyć się rodziną. 1 grudnia byłam już w Rybniku na kilka dni z przyjaciółmi, a potem całą resztę czasu spędziłam w Szczecinie razem z rodziną i zborem. Ciesze się, bo mogłam dużo odpocząć i przemyśleć pewne sprawy. Jednak sielanka dochodzi do końca i już w ten poniedziałek (6.01) zaczynamy 2 semestr naszych zajęć. Nie mogę się doczekać bo rozpoczniemy aż z 3 nowymi przedmiotami! Na początek uczty będziemy mieć serwowaną Biblijną Komunikacje 2, zaraz potem porządny posiłek w postaci Księgi Izajasza, a na deser Teologia Porównawcza i szczypta Greki. Menu znakomite jak dla mnie:)
Mam nadzieję, że każdy z was z nowym entuzjazmem zaczyna teraz nowy rok, nowe postanowienia, powrót do szkoły, pracy.
Na koniec chcę się z wami podzielić wersetem jaki w tym roku wylosowałam na sylwestrze w naszym zborze, który ostatnio daje mi do myślenia:

Ew. Jana 15:7
"Jeśli we mnie trwać będziecie i słowa moje w was trwać będą, proście o cokolwiek byście chcieli, stanie się wam"

piątek, 16 listopada 2012

Bojaźń Boża

Czy będąc dziećmi baliście się ciemności? A jakie strachy macie w swoim życiu teraz? I jeszcze: Czy boicie się Boga? Żeby móc dobrze sobie odpowiedzieć na to pytanie, trzeba najpierw wiedzieć czym jeść bojaźń przed Bogiem. Posłużę się tu definicją Grahma Paddock'a, znalezioną gdzieś na necie:
Bojaźń Boża to "wyostrzona świadomość obecności Bożej mocy, która wytarza we mnie poczucie lęku przywodząc mnie do czci i szanowania Boga"
Wydaje mi się, że w bojaźni Bożej chodzi zdecydowanie więcej niż o sam szacunek dla Boga. Jest ona powiązana z oddaniem się w posłuszeństwo Bogu, wiedząc że wszystko jest pod Jego potężną mocą i kontrolą. 
Dlaczego wybrałam taki temat? Ostatnio czytając 2 Mojżeszową Pan Bóg poruszał moje serce w tych kwestiach, także z moją mentorką Peg, zaczynam przerabiać książkę właśnie o tym samym temacie.
Póki co, nauczyłam się 2 podstawowych zasad dotyczących bojaźni Bożej:

Zasada 1. Bojaźń Boża = Błogosławieństwo, zatwardzenie serca = kłopoty

Przypowieści 18:14 
"Szczęśliwy jest człowiek, który stale trwa w bojaźni Bożej; lecz kto zatwardza serce, wpada w nieszczęście. "

Przykład: 
a) Faraon nie bał się Boga, nie chciał wypuścić Izraela, czego rezultatem było coraz to gorsze plagi. 
---> 2 Moj. 8:19 " Wtedy rzekli czarownicy do faraona: W tym jest palec Boży. Lecz serce faraona pozostało nieczułe i nie usłuchał ich, tak jak Pan zapowiedział. "

b) Ci z Egipcjan, co bali się Słowa Bożego nie zostali zabici przez grad, drudzy natomiast tak.
---> 2 Moj. 9:20-21 "Toteż każdy spośród sług faraona, kto bał się słowa Pańskiego, chronił śpiesznie sługi swoje i bydło swoje w domu. Kto zaś nie zważał na słowo Pana, ten pozostawił sługi swoje i bydło swoje na polu."

~A jak poważnie ty podchodzisz do Słowa Bożego?

2. Bojaźń przed Bogiem przyćmiewa moc mniejszych strachów w naszym życiu.


Przypowieści 14:26 
"Kto się boi Pana, ma mocną ostoję,..."

Przykład:
a) Kiedy Izraelici bali się Egipcjan zaczęli wątpić w Boży plan i narzekać Mojżeszowi 
--> 2 Moj. 14:10 " A gdy faraon się zbliżył, synowie izraelscy podnieśli oczy swoje i ujrzeli, że Egipcjanie ciągną za nimi, i zlękli się bardzo. Wołali tedy synowie izraelscy do Pana,"
b) Jednak kiedy w końcu zaczęli się bać Boga widząc Jego wielką moc, zaczęli Mu także wierzyć
--> 2 Moj 14:31 " Izrael ujrzał wielką moc, jaką okazał Pan na Egipcjanach, a lud bał się Pana i uwierzyli w Pana i w sługę jego Mojżesza."

Czy strach kieruje twoim zachowaniem, wpływa na twoje decyzje? Czy zdarzyło ci się kiedyś, że z powodu strachu zrobiłeś, albo nie zrobiłeś czegoś? Może ominęła cię jakaś okazja do służby? Przyznam, że mi się zdarzało to kilka razy. Jednym z mniej poważnych przykładów jest to, że strasznie boję się obcych psów. Często musiałam nadłożyć drogi, żeby omijać te groźne bestie szerokim łukiem, co wcale nie ułatwiało mi życia. Ale tak na poważnie: Może czas już dziś oddać to czego boimy się Bogu i poprosić Go o to, by nauczył nas bojaźni wobec Siebie i żeby tylko to wypełniało nasz serce?

* Kwestia psów dalej jest dla mnie trudnym tematem ale staram się nie zwracać na nie uwagi i ufać Bogu, że skoro lwy nie pożarły Daniela, to czemu ja miałabym być zjedzona przez psy :)

środa, 14 listopada 2012

Kuchnia i autobusy Madziarów

Jó napot kívánok!
Mieszkając na Węgrzech już drugi rok nie sposób nie dopatrzyć się pewnych różnic pomiędzy naszymi krajami. Ostatnio moją uwagę zaczęły przyciągać pewne charakterystyczne rzeczy, które znajdziemy chyba tylko na Węgrzech.
Zacznę może od jedzenia. Kuchnia Węgierska w dużej mierze skoncentrowana jest na słonych smakach. Dlatego idąc do tutejszej piekarni można przebierać w stosie przeróżnych bułek zasmażanych z serem, pizzą itp., gdy tym czasem ku mojej rozpaczy naszych polskich pączków to ze świecą szukać. Oczywiście istnieją też słodkie bułki, ale zwykle są robione z ciastem francuskim, wypełniane cynamonem, serkiem twarogowym lub czekoladą.
Jednymi z najsłynniejszych słonych wypieków są:


Pogácsa (małe bułeczki z zasmażanym serem na wierzchu)
<-----










Lángos (placek chlebowo-serowy ze śmietaną i tartym serem) ---->








 
Jeśli chodzi o inne rzeczy, oczywiście mówiąc o Węgrzech trzeba wspomnieć o słynnym gulaszu i paprykach. Je się też tu dużo zup owocowych, a ze słodyczy królują batoniki Túrórudi (biały ser twarogowy w gorzkiej czekoladzie) - ja osobiście nie przepadam, ale ciekawy pomysł. 

Túrórudi w pełnej krasie


A tak z innej beczki, ostatnio jadąc autobusem w Budapeszcie, Monca olśniła mnie jak używać kasowników do biletów. Zawsze śmiałam się widząc w Polsce jak czasem naklejane są instrukcje krok po kroku jak skasować bilet. Taka informacja może się jednak okazać bezcenna. 2 razy myślałam, że kasowniki są po prostu zepsute. Przyzwyczajona do automatycznego kasowania wsuwałam bilet i czekałam na jakiś dźwięk ale nic się nie działo. Dopiero ostatniej soboty Monca pokazała mi, że trzeba pociągnąć czarny element otworu żeby uzyskać dziurki na bilecie, który wygląda jak mała plansza do bingo z numerami od 1-9. 

To zacny kasownik, prawda, że wygląda jak zwykły, stary automat? 

A tu mój poprawnie zużyty bilet


I jeszcze ostatnie zdjęcie. Gdy po mojej podróży autobusami weszłam do sklepu spożywczego przywitał mnie miły pan z reklamy, który zdążył się już zabezpieczyć przed mroźną pogodą:


A wy gotowi już na zimę? U nas w Tóalmás są już małe mrozki ale śniegu nie widać. Aktualnie o godzinie 19.30 7 stopni za oknem :)

*Poza tym, jeśli chodzi o sprawy blogowe, ostatnio opuściłam się z pisaniem postów, postaram się teraz to naprawić i pisać przynajmniej 2-3 razy w tygodniu. 

środa, 7 listopada 2012

Muzyka stworzenia

Psalm 148:1-14

Alleluja. Chwalcie Pana z niebios, Chwalcie go na wysokościach! 
Chwalcie go, wszyscy aniołowie jego, Chwalcie go, wszystkie zastępy jego!
 Chwalcie go, słońce i księżycu, Chwalcie go, gwiazdy świecące!
Chwalcie go, najwyższe niebiosa I wody nad niebiosami!

Niech chwalą imię Pańskie, Bo On rozkazał i zostały stworzone!
Ustanowił je na wieki wieczne, Ustalił porządek, który nie minie.
Chwalcie Pana z ziemi, Potwory morskie i wszystkie głębiny!
Ogniu i gradzie, śniegu i dymie, Wichrze gwałtowny, co pełnisz jego rozkaz!
Góry i wszystkie pagórki, Drzewa owocowe i wszystkie cedry!
Zwierzęta i wszystko bydło, Płazy i ptactwo skrzydlate!
Królowie ziemscy i wszystkie narody, Książęta i wszyscy sędziowie ziemi! 

Młodzieńcy, a także dziewice, Starcy razem z dziećmi.
Niech chwalą imię Pana, Bo samo jego imię jest wzniosłe, Chwała jego jest nad ziemią i niebem!
Pomnożył moc ludu swego Chwała wszystkim wiernym jego - Synom Izraela, ludu mu bliskiego. Alleluja.


Dziś obejrzałyśmy z dziewczynami świetny klip na youtube, fragment z wykładów Louie Giglio, pastora amerykańskiego i założyciela Passion Movement. Ma on serię różnych wykładów i książek na temat Bożego stworzenia, z wyszczególnieniem gwiazd i planet. W dzisiejszym klipie niesamowite było usłyszeć jak stworzenie Boże chwali cały czas Boga swoimi odgłosami. Nasze uwielbienie to pikuś przy tym jak Bóg na okrągło uwielbiany jest przez wszystko co nas otacza. Pod spodem link do obejrzenia, niestety po angielsku. Dla nie wtajemniczonych: Louie łączy odgłosy jakie wydają różne gwiazdy z układu słonecznego i nasze wieloryby, pokazując jak wspaniałą muzykę i harmonię one tworzą. Niesamowite!


Najpierw jest długi wstęp, a potem składanie muzyki zaczyna się w minucie 8 tego klipu. Polecam serdecznie :)
Jak wielki jest nasz Bóg!

czwartek, 1 listopada 2012

Jahwe Jireh

     Pewnie słyszeliście już gdzieś tę historię: Dwie osoby podążają na szczyt góry Moria. Niosą ze sobą drwa, ogień i nóż. Nagle syn odzywa się się do ojca: "gdzie jest jagnię na całopalenie?" Abraham zagadkowo odpowiada: "Bóg upatrzy sobie jagnię na całopalenie, synu mój". I już gdy miał złożyć Izaaka, syna obietnicy na ofiarę dla Boga, pojawia się i powstrzymuje go anioł Pański. Gdy Abraham podniósł wzrok ujrzał barana zaplątanego w krzakach i złożył go na ofiarę zamiast własnego syna. Potem Abraham nazwał to miejsce "Pan zaopatruje". [1 Moj. 22:1-14].
Po Hebrajsku "Pan zaopatruje" to właśnie Jahwe Jireh. Zastanawialiście się kiedyś co słowo "zaopatrzyć" znaczy? - To dostrzec wcześniej jaka jest potrzeba. Bóg właśnie przygotowuje odpowiedź na nasze potrzeby wcześniej niż my nawet o nich wiemy.
Co ciekawe w historii Abrahama pojawiła się ofiara zastępcza - baran, jednak ostateczne zaopatrzenie pod tym względem wypełniło się w naszym Panu Chrystusie Jezusie. Pan Bóg zaopatrzył nas, którzy Mu zaufaliśmy w życie wieczne przez ofiarę swojego Syna. Dlaczego więc tak często nie jesteśmy w stanie Mu zaufać co do naszego teraźniejszego życia?
        W książce pt. "Przez bramy nieba" Elisabeth Elliot umieszcza list, jaki jej mąż dostał od przyjaciela Eda McCully z 22 stycznia 1950 roku. Tu jego fragment:
"Mam teraz jedno pragnienie - prowadzić życie całkowicie oddane Panu, wkładając w to całą moją energię i siłę. Może On pośle mnie do jakiegoś miejsca gdzie imię Jezusa Chrystusa nie jest jeszcze znane? Jim, trzymam Pana za Jego słowo, ufam Mu, że spełni swoje Słowo. Jest to tak, jakbym stawiał wszytko na jedną kartę, ale już złożyliśmy w Nim swoje zaufanie do zbawienia, dlaczego wiec nie mielibyśmy zrobić tego samego w sprawie naszego życia? Jeżeli nie ma życia wiecznego, równie dobrze możemy stracić wszystko w jednej chwili i odrzucić nasze życie teraźniejsze wraz z naszym życiem przyszły. Ale jeżeli ono jest, to wszystko inne, co mówi Pan, musi także być prawdziwe."
Czy my też tak jak w kwestii zbawienia jesteśmy świadomi tego, ze Bóg troszczy się tez o nasze teraźniejsze życie? O naszą przyszłość, o nasze potrzeby. Muszę przyznać, że tak często łapię się na tym, że nie ufam Bogu wystarczająco. Jednak wtedy przypominam sobie jak często Bóg wysłuchał moich modlitw, jak zaopatrzył w tak wielu sprawach! Na przykład, samo to, jak w zeszłym roku udało mi się zapłacić za cały pobyt tu w szkole biblijnej. Krok po krok Pan pomógł spłacić cały rachunek, tak że na zakończenie roku miałam wszystko opłacone. I nie tylko to! Wracając, że szkoły Biblijnej byłam trochę podłamana, że znowu ciągle nie ma pieniędzy a ja muszę tyle rzeczy kupić i załatwić przez lato. Nawet przy tak trywialnych sprawach Bóg okazał się wierny, okazało się, że po miesiącu dostałam dalej stypendium ze szkoły na nowy miesiąc i także z wsparciem od rodziców mogłam kupić potrzebne kosmetyki, ubrania, paszport, nawet książki, czy pieniądze na całe podróżowanie. A nawet cała ta sytuacja z BTA w tym roku. Bóg troszczy się nie tylko o nasze sprawy materialne ale też wszelkie inne rzeczy, na przykład samo to jak dał nam naszą ziemską rodzinę. 
      W Ew. Mateusza 6:25-34 pisze: "Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się o życie swoje, co będziecie jedli albo o będziecie pili, ani o ciało swoje, czym się przyodziewać będziecie. Czyż życie nie jest czymś więcej niż pokarm, a ciało niż odzienie? Spójrzcie na ptaki niebieskie, że nie sieją ani żną, ani zbierają do gumien, a Ojciec wasz niebieski żywi je; czyż wy nie jesteście daleko zacniejsi niż one? A któż z was, troszcząc się, może dodać do swego wzrostu jeden łokieć? A co do odzienia, czemu się troszczycie? Przypatrzcie się liliom polnym, jak rosną; nie pracują ani przędą. A powiadam wam: Nawet Salomon w całej chwale swojej nie był tak przyodziany, jak jedna z nich. Jeśli więc Bóg tak przyodziewa trawę polną, która dziś jest, a jutro będzie w piec wrzucona, czyż nie o wiele więcej was, o małowierni? Nie troszczcie się więc i nie mówcie: Co będziemy jeść? albo: Co będziemy pić? albo: Czym się będziemy przyodziewać? Bo tego wszystkiego poganie szukają; albowiem Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Ale szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane. Nie troszczcie się więc o dzień jutrzejszy, gdyż dzień jutrzejszy będzie miał własne troski. Dosyć ma dzień swego utrapienia." 
Widać tu wspaniały przykład Bożego zaopatrzenia. Naszą odpowiedzialnością jest skupić się na Nim i zaufać Mu, a On się o wszystko inne się zatroszczy.
Teraz wyzwanie dla was: Za każdym razem jak dziś ujrzycie jakiegoś ptaka albo kwiat, podziękujcie Bogu, że On troszczy się o wasze potrzeby.